poniedziałek, 16 listopada 2015

Przeprosiny


PRZEPRASZAM!!!





Wybaczcie moje drogie, ostatnie miesiące były pod znakiem zapytania mojej dalszej egzystencji.
 Także odzyskałam już laptop i w wolnej chwili będę uzupełniać kolejny rozdział w życiu Kariny i Marcina. Niestety to co miałam już zapisane w wersji roboczej wzięło i zniknęło...
Czekajcie cierpliwie. Na pewno będzie ciekawie :)

czwartek, 8 stycznia 2015

15. Słońce na niebie

- Dzwonił Marcin – oznajmiłam po skończonej rozmowie.
- Tak myślałyśmy – zgodnie stwierdziły Patrycja, Pamela i Marysia, po czym wszystkie się roześmiałyśmy.
- Tak na poważnie, czy nie macie nic przeciwko aby zrobić powtórkę z wczorajszego wieczora? – zapytałam  - Bo będzie podobna ekipa no i dziś mogą pić.
- My jesteśmy za – znów chórkiem odpowiedziały dziewczyny w kuchni.
- I my też – odezwały się siostry z pokoju.
- Ja niestety musze już się zbierać – odpowiedziała Judyta ze smutną miną. – Mam jutro zajęcia i od razu pojadę do Warszawy.
- Szkoda – powiedziałam i mocno ją przytuliłam – to chociaż odprowadzę ciebie na busa, co? – dodałam.
- Nie trzeba, jestem swoim samochodem. Na szczęście wczoraj dużo nie wypiłam.
- To do samochodu
- W porządku – zgodziła się i zaczęła ubierać kurtkę.
- Hania pilnuj tutaj wszystkich tych pań niech się ładnie ubiorą a jak wrócę to pójdziemy i ty też się ładnie ubierzesz. Przyjedzie wujek Lipe. – oznajmiłam małej Wanatównie. Na moje słowa bardzo się ucieszyła. Zanim wyszłam to już słyszałam jak rozstawia dziewczyny po kątach.
- Cieszę się Judytka, że przyjechałaś chociaż na chwilę.
- Kochaniutka, musisz do mnie częściej się odzywać. Jeżeli wykręcisz jakiś numer z Marcinem i ja o tym wiedzieć nie będę to nie wiem co ci zrobię. – powiedziała śmiejąc się a na końcu mocno mnie wyściskała.
Wróciłam sobie na spokojnie do mieszkania. Zabrałam Hanię. Mała wkręciła się w wizytę siatkarzy bo dużo czasu zajęło jej wybieranie odpowiedniej sukienki.  Później poszłyśmy do restauracji aby powiększyć zamówienie. Jak się okazało Wojtek poinformował ekipę, że się pojawię. Zrobiłyśmy sobie mały spacerek. Całe w śniegu i z uśmiechem na twarzach wróciłyśmy do dziewczyn. Nie zdawałam sobie sprawy, że jest tak późno.
- Gdzie wy byłyście tyle czasu? – na progu naskoczyła na mnie Marysia. – Telefonu tez nie wzięłaś, nie miałyśmy kontaktu z tobą. Wojtek dzwonił.
- Tata? – na wspomniane imię ojca, Hania szybko zareagowała.
- Haniu, proszę idź zdejmij mokre rajstopki, ciocia Pamela pomoże ci ubrać drugie. Suche ubrania są w szufladzie w sypialni. Poradzicie sobie. Tak? – przykucnęłam i zapytałam Małej. Ona grzecznie pokiwała  głową i poszła do Pameli. Ja zwróciłam się do Marysi – Rozmawiałaś z Wojtkiem czy czekałaś aż ja wrócę?
- Odebrałam, ale nic konkretnego nie powiedział. Masz do niego oddzwonić. A ja chyba się zakochałam. – roześmiałyśmy się bo znając Marysię nie pierwszy i nie ostatni raz się zakochała. – Karina, ty masz całe te swoje dredy zamarznięte. Weź idź się rozgrzej bo jak Marcin zobaczy ciebie w takim stanie to mi się oberwie. Dopiero chorowałaś.
- No dobrze, więcej nie będę – zrobiłam skruszoną minę i poszłam do łazienki doprowadzić się  do używalności. Następnie zadzwoniłam do Wojtka dowiedzieć się jaki był cel jego kontaktowania się ze mną. Jak się okazało musi przedłużyć pobyt w Berlinie. Stan zdrowia mamy Hani faktycznie jest tragiczny i prosił o opiekę nad Hanią.
Po godzinie zjawili się siatkarze. Zjedliśmy obiad i zaczęliśmy zabawę.
- Karina mogę chwilę z tobą porozmawiać? – zapytał Piotrek gdy przygotowywałam dodatkowe zakąski w kuchni.
- W porządku, tylko pozwolisz, że będę się krzątała tutaj trochę, ale ty się nie krępuj. Siadaj i opowiadaj.
- Bo… mój znajomy ma taki jakby problem… - zaczął się jąkać Nowakowski – Tylko proszę nie przerywaj mi, dobrze?
- Obiecuję – przyłożyłam rękę do serca.
- Podoba mu się Pamela i chciałby się o niej czegoś więcej dowiedzieć. Ona jest taka piękna, ma takie piękne oczy, nawiązuje kontakty z taką łatwością. Jednym słowem jest cudowna. Czy mogłabyś mi powiedzieć czy ma kogoś? – zakończył swój wywód środkowy
- Tobie? – zapytałam specjalnie z przekąsem.
- Ja oczywiście przekażę tę informację dalej.  – poprawił się Piotrek. Ja w środku czułam, że to jednak chodziło o niego.
- Piotruś, mam prośbę. Jeżeli chcesz zasłużyć na jej względy to niewiele ci potrzeba. Bądź sobą. No i odpowiadając na twoje pytanie to nikogo nie ma. Od krótkiego czasu jest sama, ale daj jej czas. Dopiero co zakończyła związek. Musisz być cierpliwy – powiedziałam z uśmiechem.
- Ale to nie ja tylko kolega – broni się dalej Nowakowski.
- Niech będzie, że kolega – dodałam śmiejąc się w duchu. Już nie komentowałam więcej tylko z rozbawieniem wróciłam do pokoju.
- A co ty taka uśmiechnięta? – zapytał Ignaczak
- Zawsze jestem uśmiechnięta, nie zauważyłeś?
- Ciociu, jesteś jak słońce na niebie. Gdy się pojawiasz to…. – nie potrafiła skończyć Hania, a mnie zaskoczyła jej wypowiedź i tak ciepło się zrobiło na sercu.
- Wszystkie smutki ulatują gdzieś
- Dzień staje się piękniejszy
- A największy burak zamienia się kulturalnego faceta. – każdy dokończył zdanie od siebie. Ja nie byłam w stanie powiedzieć słowa. Ciszę przerwał Lipe, który zaczął klaskać.
- Chodź tutaj, nasze słoneczko – rzuciła Marysia. Mocno mnie przytuliła, jak się cieszę, że ją mam. Do nas dołączyli się kolejno, Pamela, Patrycja i chłopaki. Hania próbowała mnie ratować twierdząc, że brakuje mi powietrza.
Wszyscy szczęśliwi wróciliśmy do wcześniejszego świętowania. Zebrałam brudne kubki po herbacie, poszłam do kuchni. Dopiero teraz z policzków spłynęły mi pojedyncze łzy wzruszenia. Stanęłam w oknie i zaczęłam rozmyślać. Słone krople płynęły już ciurkiem.
- Karina, Hania mówiła… - wpadł do kuchni Marcin, zauważył mokre policzki. Nic nie musiałam mówić, zamknął mnie w swoim mocnym uścisku.
- Marcin, to było takie piękne. Nie wiedziałam, że mogę dać tyle dobrego samą sobą.
- Już, spokojnie. Jesteś naszym słoneczkiem. Takim dużym i świecącym głupotą. – powiedział żartobliwie środkowy, za co dostał kuksańca. Dzięki temu łzy przestały się wylewać z moich oczu – o tak znacznie lepiej wyglądasz – uśmiechnął się i jeszcze raz mnie przytulił.
- Rozmazana? – zapytałam żartobliwie
- Uśmiechnięta – odpowiedział na moje pytanie i pomógł mi wytrzeć rozmazany makijaż. Zaczął się przysuwać tak jak on to robi. Już nasze usta miały się złączyć w pocałunku gdy do kuchni weszła Hania.
- Wujkuuuuuu – zaczęła niepewnie – czy twoja obietnica jest nadal aktualna? – Marcin spojrzała na mnie pytającym wzrokiem. Szepnęłam mu na ucho o co chodzi. Ten klepnął się w czoło
- Haniu, moja obietnica nie wygasa, ale jak zauważyłaś mam problemy z pamięcią. Stary już jestem i broda mi urosła – próbował tłumaczyć się
-Dobra, rozumiem masz już plany – posmutniałą Hania i już zaczęła wychodzić
- Hanulka, poczekaj. Gdzie już uciekasz? Czy ja powiedziałem nie? – zapytał retorycznie a Wanatówna tylko pokręciła głową – Powiedz mi tylko kiedy zaczynasz ferie?
- Jutroooooo!!! – krzyknęła uradowana
- Dobrze, to ja teraz porozmawiam z ciocią – spojrzał na mnie a ja się uśmiechnęłam bo wiedziałam o co chodzi – będę musiał ją przekonać, żeby też chciała jechać.
- I tak wiem, że będziecie się całować - powiedziała sarkastycznie Hania. Ja nie wytrzymałam i wybuchłam gromkim śmiechem. Środkowy tylko rzucił za nią słowami aby nikomu nie mówiła i jak tylko siedmiolatka zniknęła za drzwiami wziął się za to co miał w planach. Już nie delikatnie jak miał to zrobić za pierwszym podejściem, ale gwałtownie z czułością i dużą dozą namiętności.

Oczywiście Hania, nie mogła zatrzymać dla siebie swoich myśli a podpite towarzystwo zebrało się w wejściu do kuchni i z wielkim hukiem nam wiwatowało. Zaczerwieniłam się, Marcin mi się roześmiał w nos. Szepnęłam mu tylko, że na więcej może liczyć, jak dziewczyny zaopiekują się siedmiolatką. Na te słowa oczy mu rozbłysły. Rozgoniłam towarzystwo i poszłam zapalić z Marysią. Tym razem nikt nam nie towarzyszył. Pamelą zajął się Piotrek, Hania pośród ulubionych wujków, Edyta z Wiktorią zauroczone siatkarzami, tylko Patrycja siedziała jakaś przytłumiona.



                                                                               
Hej kochaniutkie. Jak mija wam czas? Czekałyście długo na nowe perypetie Kariny i jej przyjaciół? 
Mam nadzieję, że w najbliższym czasie pojawią się nowe przygody :)
Pozdrawiam :*