czwartek, 20 listopada 2014

14. Dzień po wspaniałej zabawie

Dziewczyny bawiły się znakomicie. Wspaniale dogadywały się z chłopakami. Pamela najlepszy kontakt złapała z Piotrkiem. Marysia polubiła Marcina a na tym mi zależało. Za każdym razem jak wychodziłyśmy na papierosa miałyśmy swój temat miłosny. Chyba, że Możdżonek bądź inny siatkarz chciał nam towarzyszyć.
- Karina masz jakieś zapasy? – zapytała Edyta machając pustą butelką po winie.
- Niestety, ale mogę skoczyć do sklepu – odpowiedziałam pośpiesznie.
- To ja pójdę z Tobą – dołączył się Marcin.
- Zostawicie nas samych? – krzyknął z rozpaczą w głosie Krzysiek widząc, że się ubieramy.
- Pamela czuje się tu jak u siebie więc, sami nie zostajecie. – odpowiedziałam rozbawiona zachowaniem rzeszowskiego Libero.
- Wreszcie sami – powiedział i mocno pociągnął mnie w swoją stronę. Zachłannie mnie pocałował jakby tęsknił za smakiem moich ust.
- Marcin… - jęknęłam lekko się odsuwając – zarazisz się.
- Nie szkodzi, najwyżej ty się mną zajmiesz – powiedział uśmiechając się zawadiacko.
- Chodźmy  – pociągnęłam go za rękaw  - jak będziesz grzeczny to już niedługo będziesz mnie widywał częściej. – dodałam odwzajemniając uśmiech.
Gdy wróciliśmy do mieszkania zaczęły się gwizdy. Marysia nic nie powiedziała tylko się uśmiechała. Ja już znam jej ten uśmiech. Chłopaki musieli się zbierać. Marcin pojechał razem z nimi. Dziewczyny pomogły mi posprzątać, głównie to Pamela i Marysia. Reszta nie nadawała się do tego. Jeszcze by się coś pobiło.
- Pamela czy mi się wydaje czy Piotrka – wskazałam na górę – wymieniłaś na Piotrka. – dokończyłam wywód i podałam jej talerz do wytarcia.
- Czepiasz się. Nikogo nie wymieniam. Po prostu z Nowakowskim dobrze mi się rozmawiało ot i cała filozofia.
- Na pewno? – podjęła temat Marysia.
- Na pewno – odpowiedziała i pokazała nam język. Długo jeszcze dyskutowałyśmy na tematy kobiece. Brakowało mi Marysi i naszych wspólnych pogawędek o wszystkim i o niczym. Niestety musiałyśmy przerwać gdyż zadzwonił mój telefon.
- Już się stęsknił? – dziewczyny zaczęły żartować, za co oberwały ścierką.
- Słucham? – udałam, że to jednak nie środkowy.
- Już dojechaliśmy. Jak się dziewczyny trzymają? – zapytał Marcin
- Nie za szybko jechaliście? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie gdyż według mnie zbyt krótko trwała ich podróż do Kędzierzyna.
- Nie martw się o nas, jesteśmy cali i zdrowi, to ja się pytałem jak wy sobie radzicie same, prawie pijane.
- Dobrze, już posprzątałyśmy i będziemy, a raczej ta cześć co nie poległa będzie, szykować się do spania.  – odpowiedziałam i zaczęłam się śmiać gdyż Pamela i Marysia wykonywały dziwne pozy.
- Z czego się śmiejesz? – nie zdążyłam mu odpowiedzieć iż Pamela krzyknęła
- Marcin, my ją utulimy i nawet nie zauważy twojej nieobecności – rozbawiona jej deklaracją po pukałam się w czoło.
- To ja już się na nic zdam dzisiaj - powiedział i pożegnał się – Dobranoc.
Nie zwracając uwagi na pytające spojrzenia koleżanek poszłam do salonu.
- Karina, my możemy spać u ciebie? – z ledwością wybełkotała Wiktoria.
- Kochana jakby nie zauważyć to już śpicie. Macie jeszcze koce i poduszki. – powiedziałam – a wy śpicie ze mną w nagrodę za wytrwałość – dodałam kierując te słowa w stronę Pameli i Marysi.
- Jaki zaszczyt nas kopnął – zironizowała Brądkówna. Owieczkowska tylko pokazała, że idzie zapalić.
- Melacia my idziemy zapalić a ty się rozgaszczaj – widziałam po minie, że jej się to nie podoba. Zawsze nas ganiała za fajki.
- Tylko się trujecie, ale wiem złego diabli nie biorą – powiedziała z przekąsem a my po cichu wyszłyśmy na balkon.
- Karinka myślisz, że i mi się tak poszczęści? – zapytała z nadzieją w głosie mocno się do mnie przytulając
- Oczywiście słoneczko. Na razie musisz zadowolić się mną i Pamelą – zaśmiałam się widząc jej minę
- Pocieszające – odpowiedziała dołączając się w śmiechu i lekko odsuwając .
- Co to za miłości tutaj beze mnie? – powiedziała urażona Pamela
- Chodź. – pociągnęłyśmy ją do siebie.
- Karina telefon cały czas dzwoni. Myślałam, że Marcin się dobija, ale to Wojtek. Nie odbierałam, ale oddzwoń do niego bo musi to być coś ważnego.
- To koniec czułości – zaśmiałam się cicho i zgasiłam papierosa. Jednak zastanawiałam się co takiego się stało, że Wojtek się dobija. Szybko poszłam do sypialni i złapałam za telefon. – Hej Wojtek, co się dzieje?
- Karina, czy mogłabyś przyjść tu, do mnie, do mieszkania?
- Mam gości, ale to da się załatwić, mów co się stało? – zaczynałam się ostro martwić.
- Iwona miała groźny wypadek, może w każdej chwili opuścić ten świat. Jej adwokat zadzwonił, że mam się teraz stawić w szpitalu.
- Jak teraz? Jest dwudziesta druga? – pytam ze zdziwieniem
- Wiem, sam mówiłem adwokatowi, że to jest niedorzeczne. Jednak on nalega. Mówi, że Iwona chciała jeszcze przed śmiercią przekazać jakieś ważne informacje dotyczące Hani. Muszę się dowiedzieć. Dlatego proszę abyś tutaj przyszła i popilnowała małej. Będę starał się wrócić jak najszybciej.
- Dobrze, góra pół godzinki i jestem. – rozłączyłam się zmartwiona. – Pamelka mam prośbę – zwróciłam się do przyjaciółki – Musze iść do Wojtka i popilnować śpiącej Hani. Rano przyjdziemy obie do tej pory, proszę, pełnij funkcję gospodyni.
- W porządku. Weź Marysię ze sobą, będę miała całe łóżko dla siebie. – uśmiechnęła się zadziornie.
- Ja jestem za. Może ten Wojtek będzie całkiem przystojny. – dołączyła się Marysia
- I to jeszcze jak – odpowiedziała jej Brądkówna.
- Zamiast się tutaj nabijać, zbierajmy się. Wojtek musi jak najszybciej wyjechać a Hania sama zostać nie może.
Obiecałam, że wszystko wyjaśnię rano jak wrócę. Szybko przeszłyśmy do mieszkania Wojtka. Minęliśmy się z nim w drzwiach. Obiecał, że następnego dnia, ktoś dostarczy mi obiad do domu. Bardzo się zdziwił, że taka ilość osób zmieściła się u mnie w mieszkaniu.
Marysia była Wojtkiem oczarowana, dopóki nie usnęła słyszałam tylko o nim, choć nie zamieniła z nim praktycznie jednego zdania. Głównie to mnie wypytywała jaki on jest.
- Poczekaj aż Hania się obudzi. To ją najpierw musisz oczarować. Wojtkiem zajmiemy się już we trzy. – roześmiałam się cicho i obie odpłynęłyśmy w błogi sen.


- Ciocia – usłyszałam radosny, zbyt głośny głos nad swoim uchem. Zaraz po tym poczułam jak mój mały zwierzaczek wskakuje nam na kanapę – Ciociu a co robi tutaj ta pani? – spytała widząc Marysię.
- To jest moja przyjaciółka. Jak chcesz też może być twoją ciocią. A u mnie w mieszkaniu jest ich mnóstwo – powiedziałam czule się uśmiechając po czym ucałowałam Hanię w policzek – Teraz musimy obudzić Marysię bo trzeba zrobić zakupy na śniadanie. Co powiesz na poranny spacer?
- To idę się ubierać – krzyknęła dość głośno Hania dzięki czemu nie musiałam już budzić Marysi.
- Co się dzieje? Czemu tu tak głośno? – jęknęła Marysia. Kacyk dał o sobie znać.
- Hania już wstała i idziemy na zakupy. Zbieraj się idziesz z nami i wracamy do domu. Trzeba tamto towarzystwo równie spektakularnie obudzić, jak to zrobiła z tobą – zaśmiałam się i sprzedałam Owieczkowskiej kuksańca. Następnie usłyszałam głośne „AŁA”
Wygłupy przerwała Hania. Wchodząc zaprezentowała, że jest gotowa.
Zakupy szybko poszły. Równie szybko poszłyśmy do mojego mieszkania. We trzy, z wielkim hukiem i głośnym „Wstajemy leniuchy” wkroczyłyśmy w królestwo wielkiego kaca. Rozbawione musiałyśmy wysłuchać jęków. Na szczęście nie rzucały mięsem.
- Ciociu dlaczego tutaj tak śmierdzi? – zapytała Hania, jednak wszystkie to usłyszały i  część rozbawiona zaczęła się zbierać. 
- Kochanie to się nazywa „dzień po wspaniałej zabawie”. Zaraz posprzątamy a ty idź z ciocią Marysią do kuchni i pomóż jej w śniadaniu bo… - nie skończyłam bo dostałam po tyłku od Marysi własnie.
- Bo słyszałam, że jesteś dobra w śniadaniach. – dokończyła przyjaciółka.
- Oczywiście, zawsze i wszędzie – uradowała się Wanatówna. I obie poszły do kuchni z zakupami. Ja natomiast wzięłam się za otwieranie okien i sprzątanie.

Po śniadaniu gdy Hania była zajęta oglądaniem bajki wraz z Wiktorią, Edytą i Judytą, reszta siedziała ze mną w kuchni i słuchała opowieści dlaczego Wojtek musiał pilnie wyjechać w nieznanym mi kierunku. Już miałam iść zapalić gdy usłyszałam, że telefon mi dzwoni.



                                                                                                                     
Przepraszam za błędy, ale chciałam jak najszybciej dodać. 
Miłej lektury :) 

1 komentarz:

  1. Podoba się. Chcę więcej. Czekam z niecierpliwością. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń