Tym razem bez opowiadania.
Zastanawiam się czym jest przyjaźń....
Czy przyjaciółka krytykuje jakie filmy oglądasz przy czym ona nie ogląda żadnych?
Czy przyjaciółka krytykuje też, że non stop czytasz książki?
Czy przyjaciółka niby się dobrze z Tobą dogaduje ale przy najbliższej okazji wyśmiewa Twój styl bycia?
Czy przyjaciółka poniża Ciebie na każdym kroku?
Jeśli to jest przyjaźń to ja chyba pójdę do zakonu. Przyjaźń powinna opierać się na szczerość. Jeśli leży coś komuś na wątrobie, albo widzisz, że coś jest nie tak powiedz osobiście. Nie przy wszystkich. Daj lekką radę, że tak się nie robi. Przyjaciel powinien wspierać w trudnych chwilach a nie dogadywać, żeś mazgaj. Każdy ma swoje zdanie trzeba szanować wolną wole.
To się też tyczy moich pseudo przyjaciół, których uważam za przyjaciół i mam szczerą nadzieję, że się zmienią. Zaczną zauważać innych wokół. Niestety ja też nie jestem święta mam kilka przewinień na swoim koncie. Kiedyś zdradziłam przyjaciółkę i byłam w pewnym sensie jej wrogiem. Na szczęście udało nam się odbudować zaufanie. A co do "przyjaciółek", które miałam wtedy. No cóż zobaczyłam jakie są na prawdę.
Fałszywość i dwulicowość. Na szczęście to już za mną.
Kocham swoje życie i moich znajomych takich prawdziwych ale czasami czuję się samotna. Czuję, że to życie ucieka mi przez palce a ja nic z nim nie robię. No bo co osiągnęłam? Nic. Chciałabym zaśpiewać gdzieś na dużej scenie ale co z tego jak się boję, boję się krytyki. Śpiewam w kościelnym chórze i dobrze się z tym czuję. Czasem mam wrażenie, że działam dziewczynom z chóru na nerwy (diwuję-czy jakoś tak). Może to tylko wrażenie bo na razie nie skarżyły się. Chciałabym spotkać kogoś kto spojrzy na mnie jak na dziewczynę. Nie jestem piękna czy zgrabna. Ale jestem sobą.
Na razie ta moja ogromna osoba cieszy się z powodzeń moich bliskich. Najbliższa przyjaciółka ma swoją miłość prawdziwą i cieszę się. Na reszcie żyje. Ma swoje szczęście. Dziewczyny na chórze się zjednoczyły. Czujemy się jak rodzina. Tzn. ja się tak czuje. Mój kochany braciszek też znalazł (chyba) kogoś. Dobrze mu życzę.
Mimo wszystko mam wiele osób wkoło, na których mi zależy. Chce aby dobrze się im powodziło. Ja mogę poczekać. Bóg ma dla mnie jakiś ważniejszy plan.
ale ładnie to napisałaś :) Na początku myślałam, że ten pierwszy akapit jest skierowany do mnie, ale po przeczytaniu ostatniego stwierdziłam, że jednak nie :D "Twoja ogromna osoba" jest najlepszą (no może z wyjątkiem mojego taty ) osobą jaką znam :) I nie zmieniaj się tylko uśmiechem zmieniaj świat :) <- jak na razie dobrze Ci to wychodzi :)
OdpowiedzUsuń:* I love U :*
Usuń